drzewo z akwaforty

drzewo z akwaforty

O drzewach możnaby długo i rozmaicie. Do słowa drzewo możnaby dokleić prawie każdy przymiotnik i będzie to w większości wypadków wyglądać normalnie. Symbolika drzewa jest nienormalnie rozległa; jak korona drzewa. Jeśli kto ciekaw i tego co pod powierzchnią rzeczy – zobaczy, że bywa i zdumiewająco głęboka i korzenie równie majestatyczne co wielkie korony. Dobry i trudny to temat na dłuższe pisanie, ale nie o pisanie w tym punkcie chodzi, tylko o obraz. Obrazek właściwie, bo ma zaledwie mniej więcej dziewięć na dwanaście centymetrów. Powstał w okolicy milenium dwutysiącznicy, jako rezultat prób z akwafortą. Do Rembrandta daleko, ale to dla mnie prostokąt istotny ze względu na temat. Drzewo w swojej biologicznej, symbolicznej, strukturalnej i logicznej – jako metafora, oddychająca istota żywa, prastary symbol, źródło i podpora życia było dla mnie zawsze istotne. Wcześniejsze doznania z rysowania drzewa, które zapamiętałem pochodzą gdzieś ze szkolnego dzieciństwa; zapamiętale rysowałem fraktale gałęzi, ale tamte prace zostały gdzieś zabrane przez nurt dzieciństwa… Blachę matrycy matrycy powyższego zgubiłem także, ostała się do dziś jedna, może dwie kopie z kilkunastu rozdanych tu i tam.

 

las

Mówią niektórzy, że na ziemi nie ma już lasów. Zostały tylko krzaki, bo te największe zostały dawno już ścięte. Potem zostały ścięte największe z tych co zostały i lasy zrobiły się jeszcze niższe. I jeszcze wiele razy powtarzano tą czynność i mamy to, co mamy. Ale czuję się w tym dobrze i czuję, że tam jest życie, dlatego oby wszelkie dobre siły oświeciły głowy tych, co lubią chodzić z piłami.

 

bio-ion

Znajomy, współpracując z naukowcem-biologiem poprosił mnie w 2003/4 roku o pomoc w zaprojektowaniu logotypu dla nowego produktu. Nowa rzecz miała być nowatorskim patentem; środkiem czyszczącym biologicznie, selektwynie, przez eliminację tyko niechcianych drobnoustrojów, będąc jednocześnie bezpiecznym dla zdrowia ludzi, zwierząt i środowiska. Czy pojawił się na rynku – tego nie wiem, ale z propozycji logotypów znajomy był zadowolony. Przygotowałem kilka pomysłów, z których jeden ewoluował od prostych rysunków, takich:

    i takich:

które poszły w takim kierunku:

…a potem – pamiętam swoje podekscytowanie – powstawała forma, o której znajomemu oznajmiłem, że jest zdecydowanie najlepsza:

Kiedy zupełnie niedawno studiowałem bardzo interesujący temat tzw. świętej geometrii, zobaczyłem obrazy zaskakujące; jednym z nich jest ‚owoc życia’, który jak widać niegdyś już rysowałem, projektując wspomniany logotyp. Można by zatem przypuszczać, że naturalny porządek rzeczy zdaje się przejawiać w wielu miejscach i o różnym czasie. bez znaczenia czy jesteśmy go świadomi:

Znalezione obrazy dla zapytania fruit of life

cdn opt!ma

Kolejna staroć; logotyp funkcjonował przez jakiś czas, ale nie w wersji zupełnie jak ta; wykrojono część pomysłu i spożytkowano; wykorzystanie wykrzyknika to część tej części. A reszta? Kto ciekaw niech nakłada sobie gogle i wyrusza na poszukiwania, tutaj zamieszczam moje projekty. W 2005 roku byłem z nich bardzo zadowolony.

—————————

   

—————————

     

—————————

     

chleb

Niegdyś jadałem go mnóstwo i bywał pyszny. Okazał się również interesujący graficznie. W ramach eksperymentu – razem z tekstami do powielenia zaniosłem go niegdyś do punktu kserografii.

Rozdzielczość jest słaba, cykl musiał się mieścić na dyskietce o pojemności niespełna półtora megabajta. Było to tak dawno, że jeszcze rosła trawa tam gdzie teraz jest beton. Do komputera miałem dostęp bardzo odświętny; pracownia była wprawdzie otwarta przez całe dnie, ale chętnych było wielu. Skan został otworzony w czwartej, najnowszej wersji fotoszopa, którą przy okazji starałem się zgłębiać. Zaczęły dziać się rzeczy niezwykłe, i chleb nabierał dość kosmicznego znaczenia. Właściwie mógłbym dziś się chwalić, że mam unikatowe zdjęcia zrobione przez satelitę na pierwszym cyfrowym aparacie fotograficznym z lat osiemdziesiątych XX wieku, ale skoro już zacząłem o chlebie, no to jest szczerze.

Zauważyłem, że symetryczne odbicie lustrzane nadaje rzeczy dość dziwacznie symbolizujące znaczenie i w toku zabaw powstała planetoida.

I księżyc tej planetoidy.

Materia ulegała zmianom.

Bywała bliska rozpadu.

A potem – w miarę emocji związanych z ogromnymi możliwościami fotoszopa poczułem się nieco głodnym i symbolizm spowszedniał.

Nie wiedziałem, że w fotoszopie można upiec rzeczy kosmiczne.

Zastanawiało mnie jednak jak dałoby się wykorzystać użytkowo takie formy i postanowiłem zrobić projekty plakatów. Myślałem, wtedy, że to odkrycie Ameryki i dla mnie, w latach dziewięćdziesiątych – rzeczywiście było. Interesowało mnie kiełkujące dopiero zjawisko masowości kultury.

Odwieczne zawieszenie bytu ludzkiego pomiędzy duchem i materią.

No i ekologia, która w miarę ubywania naturalnych przestrzeni dzisiaj zajmuje w głowie jeszcze większy obszar.

Dziś nie jadam chleba, myślę, że swój przydział już wykorzystałem. Nie odbijam go na ksero i nie skanuję w skanerze. Kolory powyższych prób są, przyznam dziś – mało wyrafinowane, ale taka właśnie była relność moich pierwszych kroków z komputerem.

 

 

 

pomysły

Dawno temu, kiedy w aparatach fotograficznych mieszkał jeszcze film, zastanawiałem się nad tym, co zrobić z pomysłami, które miewam, a nie mieszczą się w szufladzie lub po prostu są za słabe, żeby w tej chwili je wykorzystać. Jak je zachować na potem? Powstała poniższa fotografia, ale proszę o łaskawe oko dla jakości; to były lata 90, nauka i inny sprzęt.

 

 

ziemia

Ziemia

Ziemia nie wygląda zawsze jak ta Ziemia. Może nawet zawsze jest inna, a czasem się zdarza, że więcej niż zwykle to widać, więc nie jest wykluczone, że gotowość do widzenia innego to domena wyłącznie głowy. Najpierw obserwacja, potem doznanie, za nim myśl, potem fala emocji i reakcja: litera, dzwięk, słowo, moc, przemoc, wiatr. Spada jak kamień, promień światła albo deszcz tak zwanych artystycznych środków.