łączność

Pływamy w gęstym powietrzu jak ryby w wodzie pomiędzy niebem i ziemią a wszystko ze wszystkim połączone w rozmaite sposoby i z różnych przyczyn.

zgiełk wielogłosu

Kiedy uszy i oczy otworzyć szeroko tak żeby wszystkiemu co chce być zobaczone i usłyszane dać jednakową szansę to to, co widać zdaje się być mrowiskiem liter, zbiorem pomruków wszelkiego żywego. Dźwięki za i nie za – do wolenia, dowolne próby głośnej i cichej ekspresji, szum rozmów w dworcowej hali albo targowe mrowisko; czasem ktoś biegnie, krzyczy albo zamiera w kontraście do tła. Czy da się zobaczyć tu akord, usłyszeć harmonię?

 

z rzeczy ludzkich: porządek

Bywa, że wyrównuje się tereny; odchwaszcza, wyplenia. Bywa, że robi się na odwrót, ale na ludzki, nie ‚naturalny’ sposób. Oczywiście jest taki punkt widzenia, z którego wszystko jest natualne, nawet to, co nienaturalne; to nowoczesny trend – pannaturalizm. Traci sens rozgraniczenie na natualne i nienaturalne. Stąd pojawianie się rzeczy hybrydowych, natualnych i nienaturalnych zarazem. Żeby było ładnie. I żeby porządek był. I zielono.

zagajnik

To już nie las, zagajnik, ale zaskakuje, jak każdy kawałek natury pozostawionej w spokoju na jakiś czas.

Droga zamknięta

Pomimo przemyśleń na temat tworzenia obrazów bywa, że niektóre rzeczy malują się same. Być może tworzy je kadr, kontekst, punkt widzenia, sposób ekspozycji. Ten dotyczy dróg. Różne są drogi, którymi chadza zrozumienie. Czy o jakiejkolwiek z całą uczciwością daje się powiedzieć, że jest zamknięta? Czy może to jedynie przemoc symboliczna, powtarzanie tej samej mantry przez jednych, po to, żeby inni zaczęli w nią wierzyć? Nie jestem pewien, przypuszczam…

mały obszar

Siedzimy przed tymi ekranami, przed którymi siedzimy i medytujemy przesuwające się w prostokącie obrazy. Pole uwagi ograniczone czterema prostymi do jednego małego obszaru – uspokaja, hipnotyzuje, ale nie daje wolności. Nieostrożnych wciąga, miesza z błotem i wypluwa z powrotem w stanie, w którym nawet krew zapomniała w którą stronę ma krążyć. Się rozejrzeć, podnieść do góry ciężką od treści głowę i popatrzeć panoramicznie w telewizor nieba.

kolodion

Kolodion jest dość niezwykłą, starą techniką; wymaga wielkiego aparatu, eterycznej chemii, refleksu i mnóstwa światła z ultrafioletem, bo emulsja świeżo nałożona i naczulona jest na to spektrum szczególnie wrażliwa. Tego, co kolodion widzi, nie widzi oko, nie widzi film, nie zapisuje matryca cyfrowa. Obrazy wyglądają jakby nie były z tego świata, a z tego są, tylko nieco innym okiem widziane dla przypomnienia być może – o falowej naturze rzeczywistości. Technika – jest wymagająca i nie wiem, jak u schyłku XIX wieku osiągano w niej znakomite rezultaty na dodatek często przy pomocy przenośnego ekwipunku.

 

logotyp

2014, mniej więcej. Impresariat już nie działa, ale chyba nikt po nim nie płacze.

 

jak sobie poradzić bez statywu?

To była nauka fotografowania… Położyć aparat na podłożu, z pomocą zawartości kieszeni i drobnych przedmiotów z otoczenia ustalić w porządanym położeniu i – uruchomić samowyzwalacz.